Może tym razem nie zapomnę, gdy sobie to zapiszę.
sobota Listopad 18th 2017
Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g o r z e j , w i ę c n i e c h w a l ę s i ę , ż e j e s t k i e p s k o. Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g o r z e j , w i ę c n i e c h w a l ę s i ę , ż e j e s t k i e p s k o. Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g o r z e j , w i ę c n i e c h w a l ę s i ę , ż e j e s t k i e p s k o. Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g o r z e j , w i ę c n i e c h w a l ę s i ę , ż e j e s t k i e p s k o. Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g o r z e j , w i ę c n i e c h w a l ę s i ę , ż e j e s t k i e p s k o. Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g

Kategorie

  • Brak kategorii

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

Kocham!

Wyjechałeś na kilka dni do Rumunii i przyszło mi znów zmierzyć się z tęsknotą za Tobą. Ciągle mi to robisz. A ja nadal nie przyzwyczaiłam się do Twojej nieobecności.

Siedzę dzisiaj pomiędzy Twoimi rzeczami i czuję się mniej samotna. Wydaje się, że miałbyś za chwilę wejść do pokoju i mnie przytulić. Że robisz sobie w kuchni coś do jedzenia i dlatego Cię nie ma obok. To wrażenie daje mi spokój i jest stale w mojej głowie, póki tu siedzę. I dzięki temu czuję się bezpiecznie, przez to nie chcę opuszczać tego miejsca. A powinnam. Ale nie chcę. Powinnam. Nie chcę!

Wracasz w poniedziałek. Naprawdę, to istna wieczność. Już nie mogę się doczekać, kiedy znów spleciemy palce i mnie pocałujesz. Tęsknię za Twoimi pocałunkami.

Gdy myślę o Tobie, to myślę o dobrym człowieku. Tak wiele dobra mi okazujesz i poświęcasz się dla mnie. Potrafię zauważyć, że na pierwszym miejscu mnie stawiasz i chcesz żebym była szczęśliwa. Dziękuję Ci za to ogromnie. Nie wiedziałam, że kiedykolwiek już dane mi będzie tak się czuć.

Boję się czasami. Gdy przyjdzie mi do głowy, że Ty dopiero zacząłeś żyć i rozłożyłeś skrzydła. A ja mogę być pierwszą przygodą w Twojej historii. Niekoniecznie ostatnią.

Jesteśmy tylko ludźmi i miotają nami różne emocje, spotykamy i poznajemy nowe osoby. Dzieją się różne rzeczy wokół nas. Skąd mamy wiedzieć co będzie za kilka lat lub jak możemy deklarować miłość na całe życie?

Ostatnio moje serce krzyczało do Ciebie, że nie znajdziesz nikogo, kto będzie Cię kochać tak niesamowicie jak ja. Ja kocham każdy kawałek Twojej skóry, uwielbiam patrzeć w Twoje oczy, słuchać Twojego głosu. Zdecydowanie jesteś moim mistrzem, doceniam Twoje umiejętności i chcę wspierać we wszystkim, co sobie zaplanujesz. Chcę Ci pomagać i żyć obok Ciebie. Być Twoją podporą, gdy zwątpisz. Chcę być Twoim ukojeniem, gdy jest Ci źle, gdy się denerwujesz, gdy masz wątpliwości.

Nie mam siły żyć bez Ciebie, jest mi zbyt smutno i źle. Nie widzę sensu. W tej chwili jesteś jedynym istotnym elementem mojego życia. Nic więcej nie mam i nie potrzebuję nikogo innego. Bałam się i nadal się boję, że Cię stracę. Ale cóż więcej zostaje, gdy się nie ma nic? Ryzykujemy całe życie. Oddajemy serce, zawierzamy drugiej osobie, oddajemy się w całości. I zawsze będzie istnieć ryzyko. Nic nie jest na 100%. Mogę być wycofana, ostrożna i niepewna, ale po co? Nie wykonam wtedy kolejnych ważnych kroków, na które Ty czekasz…

W tym miesiącu wprowadzę się do Ciebie i będziemy mieszkać razem. Lubię to miejsce choć jest zimno tutaj. Miałam kupić sobie mieszkanie i mieć asekurację w przypadku rozstania. Ale kogo stać na takie działania? Zadłużać się bezsensownie? Trudno, co będzie to będzie. Jeżeli zostawisz mnie za kilka lat, to ja zostawię życie. Wydam oszczędności, pojadę w bardzo ciepłe miejsce – poczuję się szczęśliwa na chwilę i zniknę.

Żyć bez miłości na tym świecie nie ma sensu.

Nie jest istotne.

Nie ma znaczenia, kiedy żyjemy sobie z dnia na dzień, a czas umyka przez palce. Cieszymy się z małych wydarzeń, gdy sobie coś kupujemy, kiedy w czymś uczestniczymy. Zachwycamy się ładnymi widokami, robimy zdjęcia. Ale nie ma to większego znaczenia dla całego naszego życia.

Przecież nie ma sensu żyć dla Ciebie. Dla kogoś, kto za kilka lat może szepnąć mi do ucha „żegnaj, to już koniec”.

Brak sensu, gdy nie ma dzieciaków, którym można dać życie, przekazywać dobre wartości i być dla nich całym światem. To ma znaczenie. Jeśli dasz mi dziecko, moje życie dopiero wtedy będzie miało sens. W innym wypadku – nic nie ma znaczenia.

Mogłabym żyć dla siebie, tylko. Niestety, nie cieszy mnie to w żaden sposób, ani nie daje satysfakcji. Jeśli pytasz, dlaczego nie chcę żyć, odpowiadam- nie, nie chcę. Jest mi tylko obojętne, czy egzystuję na tym świecie, czy nie. I dopóki nie będę miała szansy stać się matką, to się nie zmieni.                                    

Nie martwię się więc o swoje życie. Mogłabym uratować kogoś, kto by bardziej chciał żyć ode mnie. Póki co, nic mnie tutaj nie trzyma. 

Boję się.

Jestem tutaj w swoim niewielkim świecie własnych rzeczy zamkniętym w czterech ścianach, z jednym oknem i drzwiami. Dość niedawno potrzebowałam tu być bardzo często, by czuć się więcej sobą, w pewien sposób niezależną. Chciałam odcinać się od Ciebie na jakiś czas, tworzyłam dystans, wracając w skupisko wspomnień, rzeczy podpisanych moim imieniem.

Dzisiaj tego nie chcę. To już kolejny raz, kiedy siedzę tu i odczuwam brak, stres i niepokój. Największa z nich jest pustka. Wyobrażam sobie, że podchodzisz do mnie od tyłu i całujesz w czubek głowy. Przytulasz. Na samą myśl o tym, zalewa mnie fala ciepła.

Zmieniam swój świat. Pozbywam się tego, co mnie od Ciebie oddala. W perspektywie jesteś coraz bliżej.

I nie chcę już nic bez Ciebie. Wczoraj w nocy mówiłeś mi wspaniałe rzeczy, że poczułeś „to” mocniej, gdy do Ciebie zadzwoniłam i usłyszałeś mój głos. Cieszę się wiedząc, że dzięki mnie czujesz się szczęśliwy. Nigdy, przenigdy nie chciałabym Cię zranić. Niemniej jednak, cały czas boję się, że Ty będziesz chciał jeszcze szukać. Po mnie.

Rozstania.

Nadszedł ten czas, w którym musiałam się rozstać z moim najukochańszym kocurem, Belbem. Niestety. I bardzo mi z tym źle. Był ze mną przez 6 i pół roku prawie. Zachowywał się czasami jak pies, a do tego jeszcze był bardzo wylewny w uczuciach. Nie znam lepszego zwierzaka od tego! Belbo ostatnio bardzo znęcał się nad Lilką, a Lila ze stresu wyjadła cały ogon. Biorąc pod uwagę, że i tak za jakiś czas musiałabym oba koty komuś oddać, to informacja od weterynarza, nieco ukróciła nasz wspólny czas. Została mi jeszcze Lila, ale ona nie wypełnia pustki po tamtym. Lila jest zdecydowanie mniej uczuciowa, i choć przepiękna, to zajmuje się sobą, a na jej czułość trzeba sobie zasłużyć.

Mogłabym właściwie jakoś sobie poradzić przez jakiś czas i jeszcze kilka miesięcy posiedzieć z Belzebubem, ale już nie chciałam. Z trudnymi sprawami lepiej mierzyć się od razu, bo gdy zbyt długo się o nich myśli, urastają do wielkości ponad siły. Jeżeli złe ma się stać, to niech się dzieje, nie chciałabym tego odwlekać, kiedy powoli już godzę się w sobie z tym.

I to jest właściwie wszystko, co głównie robię dla Ciebie. Chcę zobaczyć, co Ty zrobisz dla mnie.

Ja bardzo cierpię i choć mówię do siebie „Kobieto, masz 29 lat, jak możesz płakać za zwierzakiem?!”, to po prostu jest silniejsze ode mnie. Belbo był ze mną zawsze i w najtrudniejszych życiowych momentach służył mi swoim futerkiem i tulił się do mnie bardzo mocno. Słuchał, co mówię do niego i znosił mnie każdą, jaką byłam. Który człowiek znosiłby mnie tak cierpliwie? Wiem, że jest absurdem porównywanie zwierza do człowieka. Ale chodzi o to, że człowiek czasami drugiego człowieka nie potrzebuje, a potrzebuje czegoś innego. Lepiej jest mówić do zwierza, niż do ściany, czy tylko do siebie.

Każdy ma jakieś swoje pomoce, które uodparniają go na trudne chwile w życiu i pomagają w radzeniu sobie. Pisanie, śpiewanie, gadanie do kotów, to moje. Inni mogą topić smutki w alkoholu lub w narkotykach. Każdy ma jakieś swoje terapie.

Mój lek na złe dni mieszka teraz z moim byłym. Dla Belzebuba to najlepsze wyjście. Dla mnie – najgorsze.

Czy więcej czy mniej?

I tak tylko tęsknię i tęsknię. Moje życie to pasmo tęsknień. Kiedy będę mogła usiąść w domu bez Ciebie i nie przeżywać rozstania w taki sposób? Ciągle tylko ten nieustający niefizyczny ból. I próbuję zająć myśli czymś innym. Za chwilę dociera do mnie, że znowu dwadzieścia cztery godziny, w tym 18 godzin soboty bez Ciebie. I teraz ta sobota przestaje mnie cieszyć. Po co mi taka sobota bez Ciebie?

Nie wiem, czy więcej mi źle kochać czy mniej.

Zimno!!!

Witki opadają…

I tak to czasem jest.

Po co?

I czemu sytuacja się ciągle powtarza….

Nie dość, że witki opadają, to jeszcze marzną.

Ale rób sobie co chcesz. Ja też. Co się ze mną dzieje i tak nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia.

Gdzieś indziej.

Powinniśmy być w miejscu, które zapierałoby nam dech w piersiach. Siedzielibyśmy i cieszyli oczy tymi widokami i sobą. Przytuleni i zakochani. Szczęśliwi.
Nie tutaj za biurkiem, z oczami wlepionymi w monitory…

2 rzeczy.

1. Wyobraź sobie, że Cię przytula bardzo mocno, obejmuje całą Ciebie i do tego jedną dłonią trzyma za głowę delikatnie i powoli głaszcząc. Nie ma nic przyjemniejszego od tego, oprócz:
2. Jego pocałunków, które przyprawiają o dreszcze na całym ciele, które są tak czułe i jednocześnie momentami dominujące, aby wywołać dodatkowe emocje…

I teraz wyobraź sobie, że jesteś chora. Nie masz ani 1 ani 2.

Zostają jedynie fantazje…

Tsunami

Chcę kochać jak wariatka. Chcę być zakochana do szaleństwa. I tylko ja się poświęcam i tylko ja mam. A Ty słuchasz jak pies. Znowu, znowu, zero samo myślenia, zero inwencji i inicjatywy. Nie czuję się z tym fair. Chciałabym, żebyś zrobił coś więcej i dał coś od siebie a od Ciebie nie ma nic. Nie ma spontanicznie. Skończyło się. A ja chciałabym, żeby wypłynęło tsunami, żeby było widać, że Ci zależy. Zależało… Teraz już w ogóle. Nie będzie tak. Albo jesteśmy tsunami, albo niczym.

Prawie wszystko.

Nie chcę się przejmować innymi.

Co mogą sobie o mnie myśleć? O moim życiu.

Np. Że udaję, że jestem szczęśliwa, że mój uśmiech nie jest szczery. Że powtarzam kłamstwo tysiąc razy, licząc na to, że stanie się prawdą.

Że on nie pasuje do mnie. Wszystko na siłę. Boi się samotności.

Co mogę ja sobie myśleć? O moim życiu.

Że nie ma sensu. Czemu znów boli mnie brzuch i czuję się nieszczęśliwa? Myślę o tym, żeby położyć się na trawie na kocu i pisać.

Albo żeby iść ulicami Pragi i pisać.

Albo że w domu.

Nie wiem, czy znajdziemy dla siebie idealny stan i czy będziesz tak szczęśliwy. Każde ma swoją wizję szczęścia. I gdzieś po drodze musimy się spotkać.

Praga jest taka piękna. Odzwierciedla w sobie przeszłość, trud, trwałość i biedę. Na co komu luksusy, kiedy można serce cieszyć historią, kulturą i prostotą. Gdzieś w tym wszystkim są nasze korzenie, które jeszcze nie zostały zastąpione pieniędzmi i nowoczesnością. Są ludzie, którzy się tam odnajdują i czują się tam bardzo w domu. Nie można tak kochać swojego miasta, jeśli stąd się nie jest. Tu jest moje miejsce i nie chcę być daleko stąd. Ta przynależność mimo, że nie dostarczy mi górki pieniędzy, pozwoli cieszyć się miejscem, otoczeniem i każdym dniem. Spacerując, oddycham tym powietrzem, patrzę w słońce i na tą nieidealną przestrzeń wokół mnie.  Nieidealną jak ja.

To nie musi być na Pradze.

Ale na pewno nie na końcu świata.

Czego pragnę, gdy jestem sama?

Wolności.

Swojego czasu tylko dla siebie.

By w miejscu popłakać za czymś, czego jeszcze nie znam.

Jednocześnie tęsknię za Tobą, ale wiem, że nic nie zrozumiesz.

 

A jeszcze inni pomyśleliby o moim życiu, że mam tak wiele i tego nie doceniam. Niektórzy mają gorzej. A ja mam prawie wszystko.  

 Page 1 of 10  1  2  3  4  5 » ...  Last »