Może tym razem nie zapomnę, gdy sobie to zapiszę.
piątek Lipiec 21st 2017
Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g o r z e j , w i ę c n i e c h w a l ę s i ę , ż e j e s t k i e p s k o. Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g o r z e j , w i ę c n i e c h w a l ę s i ę , ż e j e s t k i e p s k o. Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g o r z e j , w i ę c n i e c h w a l ę s i ę , ż e j e s t k i e p s k o. Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g o r z e j , w i ę c n i e c h w a l ę s i ę , ż e j e s t k i e p s k o. Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g o r z e j , w i ę c n i e c h w a l ę s i ę , ż e j e s t k i e p s k o. Zawsze może być gorzej, więc nie chwalę się, że jest kiepsko. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ, WIĘC NIE CHWALĘ SIĘ, ŻE JEST KIEPSKO. Z a w s z e m o ż e b y ć g

Kategorie

  • Brak kategorii

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

mogę sobie ;D

Im bardziej kombinuję, tym mniej w tym logiki.

Nie ma pustych chwil. Gdy pozostaje myśleć o niczym, przed oczami staje Twoja twarz i Twój uśmiech. Staram się więc coś robić, żeby zbyt często nie tęsknić. Bo gdy tęsknię, zaraz zaczyna boleć brzuch, źle się czuję i pojawia smutek, a nie chcę być smutna.

Dzisiaj prawie wygrałam z systemem, a za chwilę on pokonał mnie. Im bardziej chciałam coś ulepszyć, tym gorzej się działo dla efektów mojej pracy. Koniec więc był taki, że wymazałam wszystko. I jutro znów będę musiała zaczynać od zera. Ale to nie jest takie całkowite zero, bo się czegoś nauczyłam. Jutro, to, co robiłam dziś, zajmie mi pół godziny, a nie dwie godziny, więc jest progress : )

A wczoraj byłam w kosmosie… przez 5 krótkich chwil widziałam czarne niebo usiane gwiazdami. Tak, w swojej głowie – patrzyłam na Ciebie z góry i byłam taka szczęśliwa.

Lubię gdy mówisz, że co się przejmuję, jak wyglądam w sukience. Bo najpiękniej jest nago… Ale nago po ulicach chodzić nie będę, po to ta sukienka. Głupio by było, jakbym w tejże sukience wyglądała podobnie źle, jak Pani w metrze, która siedziała naprzeciwko mnie i patrzyła w telefon.  Ona w telefon a ja na nią. A potem napisałam do Ciebie. A Ty mnie tak kłamiesz z tą nagością. Chciałabym wyglądać pięknie nago : ) 

Już niedługo!

Idę spać, piszę bzdury, ale i tak mnie nikt nie czyta, więc mogę sobie pisać ;D

Dupa,dupa,dupa. Seks,sitko,spacer,słowa,smok,satyna,srebrnafiranka.

Nad morzem słów.

Naturalne, jak to, że jutro wstanę do pracy, jest, że nie wiem, co sobie myślisz. Zbyt mocno może uderzyłam falą słów, która Twoje zmiotła z powierzchni ust.. Tak więc, zwykle wylewam się prawie cała do Twojej wiadomości, a z kolei Ty milczysz, jakbym była tylko odbiornikiem, maszyną, do której się nie mówi. Ja nie jestem rozmówcą, jestem tylko komunikującym lub przekazującym z głowy słowa do Ciebie, których niekoniecznie musisz słuchać. Może słuchasz, ale nie mówisz, jakie to ma dla Ciebie znaczenie i jakie emocje.
Ja po prostu bardzo już nie chcę czekać po nic. Zbyt długo czekałam na poprzednie rozstanie. Jak mogłoby to być bardziej sensowne? Przecież było. Bo nic już nie było..

Zatrzymaj się, zatrzymaj czas, zatrzymaj nas.

I znów będę chciała zatrzymać niedzielę. Bo kiedy stoisz tak jak teraz. Blisko. Patrzysz uśmiechniętymi oczami. Uwielbiam. Nie mogę wytrzymać patrzeć. Czuję Twoją moc. Rozbraja mnie z mojej. Ulegam. Uśmiecham się. Skąd to masz? Cześć. Wczoraj widzieliśmy się. Na moment. Odnalazłam ciepło Twojej dłoni. Ramion. Brzucha. Twarzy. Znów mi się marzysz. Chcesz robić tyle rzeczy. A ja niekoniecznie. Mogę trzymać Cię za rękę. Patrzeć. Tulić. Słuchać. Śmiać się. Tym zmęcz mnie. Dni mijają niczym znaki drogowe przy stu czterdziestu kilometrach na godzinę. Dopiero spędzaliśmy weekend. Już za sześć godzin środa. Mam więcej dystansu. Nie szaleję z dziwnych myśli. A Ty mnie więcej kochaj. W nagrodę : )

Nie?

Pragnęła Cię i pragnę ja. Cieszę się, że mogę myśleć o tym, że chcę, że to przyjemne, gdy mnie dotykasz. Gdy chcę Cię całować, a kiedy to robisz jest fajnie, jest dobrze, są fajerwerki. I mogę przypominać sobie, jak mocno chciałam Cię mieć bliżej i bliżej, jak bardzo chciałam się w Ciebie wtopić, jednocześnie Cię zjeść, tulić, smakować, całować, ogarnąć kończynami… Ale chciałabym to wyczyścić. Bo to, że Cię pragnę to jedno. A co z drugim? Przychodzi do mnie racja i pyta: „czy z nim będziesz szczęśliwa? Przecież ciągle coś Ci nie pasuje…” I ja się zastanawiam. Teraz nie widzę, bo marzę, chcę, ciągnie mnie do Ciebie jak magnez. Chciałabym zobaczyć teraz, żeby nie tracić czasu, żeby wiedzieć, czy wytrzymam z Tobą. A teraz czasami ledwo. Wydajesz się być też z innego świata. Czasami nie mam sił i chęci, podejmuje różne dziwne kroki, czekam, co się wydarzy. Jednak nic się nie dzieje. W tej jednej sprawie mam ostatnie zdanie. Szczególnie, że spać trzeba, pada deszcz, daleko. Wystarczy tylko odpowiedzieć „Nie” na „Przyjeżdżasz?” i już nic się nie dzieje. Nawet nie dowiem się, jakie to emocje powoduje. Czy cokolwiek? Sztuczne uśmiechy. Nie, ja tak nie umiem, ja chcę wiedzieć, co się w Tobie dzieje, to jest ważne…Jest jednak coś ponad to, co mnie dużo mocniej przy Tobie trzyma. Jak to się nazywa?

Bez treści jestem bez Ciebie

Załóż kaganiec, bym nie zdolna była

wzywać Twego imienia.

Zwiąż moje ręce i przywiąż do drzewa,

które zaraz nie umrze.

Zakryj oczy, by nie widziały,

nie przypomniały

Twego istnienia

Zabierz dotyk, bym nie czuła dreszczy więcej

na myśl o jutrze.

 

Zaklej usta, zbyteczne,

gdy na włóczęgę bez Twych skazane

Utnij palce,

Twej skóry nie dotkną

przez sekundę czyli miesiąc

Wyrwij serce,

żyć bez miłości nie mogę dłużej niż dni garstkę,

Usychając powoli,

tracąc życia światłość,

w agonii się trzęsąc.

 

Wyczyść pamięć, niech nie zna,

że świat(ł)em jesteś i nieskończonością.

Zmyśl mi doczesność,

w której nie potrzebuję Cię jak tlenu.

Pewno uwierzy serce dziurawe z bandażem na piersi,

z ułomnością.

 

Z taką amnezją

odda się za nic, znów bez logiki, sercu Twojemu.

36 godzin :(

To już 36 godzin minęło odkąd się widzieliśmy ostatnio. Tęsknię za Tobą Kochanie. I tak znikąd pojawia się ten ból. Już brakuje bliskości, już myślę tylko o Tobie. I liczę na to, że dzisiaj będziesz obok mnie, choć powiedziałam, że jutro, jeżeli nie będziesz miał sił. Odpisałeś, że nie wiesz, zobaczysz wieczorem. Obyś miał je dla mnie dziś, chociaż trochę i wystarczająco.

Bo zaniemogę, bo będę cierpieć, bo będę myśleć, że mi bez Ciebie źle…

Nie zrezygnuję z siebie, nie za bardzo.

Do czego dążymy? Czy chcemy tego samego? Czy nie boisz się stawiać ze mną kroków w przyszłość? Za ile czasu będzie wiadomo, że się nie pomyliliśmy?

Uwielbiam robić z Tobą różne rzeczy. Są też rzeczy, których nie lubię z Tobą robić.

To, że jesteśmy dorośli z pewnym bagażem doświadczeń, daje nam łatwość w ocenie, czy rzeczywiście szukamy siebie. Nie musimy być ideałami, raczej nigdy nimi nie będziemy. Wszystkie braki się wypełnią z czasem. My będziemy się dopasowywać do siebie i ten proces będzie trwał w swoim tempie. Wiemy, czego chcemy i czego sobie nie życzymy. Musimy rozmawiać o tym, co nas boli, w przeciwnym  razie się nie ułoży, skumuluje, a potem wybuchnie ze zwielokrotnioną siłą.

Na pewno nic się samo nie załatwi i nie wyjaśni. Nie będzie też „jakoś”. Masz silny charakter, swoje zasady i mądrości. Czasami chcesz mi narzucić swój styl i melodię, która do mnie nie przemawia. Nie chcę być tłamszona w żaden sposób, ale nie chcę też zawsze stawiać na swoim. Kompromisy? Ciężko. Chcę budować razem nasz świat, ale jak mam go budować, kiedy często czuję, że nie jest mój? Wtedy robię krok do tyłu i zadaję sobie pytania o naszą zasadność. Czy mamy sens? Ile czasu trzeba, żeby się tego dowiedzieć?

Wcześniej myślałam, że nie do końca jest ważne, jaki będziesz, ale żebyś był. Chcę mieć po prostu rodzinę. Dzisiaj czuję, że potrzebuję siebie. Moje JA jest ważne. Dowiedziałam się o sobie właśnie tyle. Muszę być sobą i nieważne czy z Tobą, czy bez Ciebie.  Dotarłam do takiego miejsca w swoim „byciu”, że świadomie jestem w stanie podjąć swoją własną ścieżkę, bez kogoś innego. Wiem, że dałabym radę. Nie umiałam dostrzec tego wcześniej, bo zawsze szłam przez życie w parze z kimś. Wygodniej, łatwiej, bezpieczniej.

Obecnie jestem już trochę zmęczona „dopasowywaniem się”. Są sprawy, których nie chcę porzucić i nadal nie widzę dla nich rozwiązania. „Razem” to ciężkie słowo. Chcę być z Tobą, bo nikt jak Ty nigdy nie był tak dobry dla mnie. Bo nikt jak Ty nie jest dla mnie tak fascynujący. Uzależniłam się od myślenia o Tobie i stałeś się dla mnie bardzo ważny. Brakuje mi jednak wiedzy o Tobie, takiej, która powstaje po latach, a mi tego czasu mniej z każdym dniem… Miłość nie rozwiąże wszystkich problemów, tylko je ukryje za zasłonką szalonych uniesień. Kiedyś machnęłabym ręką, rzuciłabym wszystko, siebie, znajomych, świat, w myśl, że to dla miłości, dla mojego ukochanego.

Aby być szczęśliwym, najpierw trzeba pokochać siebie i aby zbudować coś sensownego, dać tą kochającą siebie część drugiej osobie. Dlatego, chociażby, aby mnie szanowała, moje zdanie i moją wizję na przyszłość. Znalezienie wspólnego „środka” nie jest łatwe i nie będzie. Stąd tyle moich wątpliwości. Czy chcę go szukać? Czy warto sił, nerwów, wyrwanych włosów? Czy nasze wspólne piękne chwile zrekompensują nam wszystkie inne bóle i tragedie, które jeszcze przed nami? Czy chcę przez to przechodzić? Być przyczyną Twoich smutków, złych dni a jednocześnie ofiarą Twoich?

Życie jest kolorowe, kiedy bezmyślnie dajemy się ponieść światu i lekkim duchem odbieramy teraźniejszość, a o przyszłości nie rozmawiamy. Przyszłość jest trudna, bo jej nie znamy. Jaka i czy będzie dla nas?

Galimatias myśli. Czemu Cię nie ma dla mnie….?

Moje serce krzyczy i chciałoby się uwolnić od złych myśli i wątpliwości. Tylko dlatego, że nie wie, co się z Tobą dzieje… Nie mam siły walczyć z kolejnymi emocjami i nie chcę walczyć. Wszystko powinno być łatwe i proste. I choć wiem, że nie powinnam się złościć, nie mogę pozbyć się gniewu i patrzeć racjonalnie. Czemu nie szukasz kontaktu ze mną..? Cały świat przestaje istnieć dla Ciebie, w tym ja, tutaj, sama, samiusieńka, samotna w tym momencie i tęskniąca za Tobą niesamowicie. A wystarczy, żebyś się pojawił w końcu…rzuciłabym się na szyję i ucałowała, wszystko, co złe, minęłoby w kilka sekund. I mogłabym być znowu spokojna i szczęśliwa. A tak to siedzę i piszę te rzeczy zupełnie bez sensu… Muszę się wypisać, bo może mi to pomoże ukoić trochę ból i uspokoić ten szalony galimatias myśli. Nie potrafię zrozumieć tego, że tak długo możesz żyć beze mnie, wszak minęło już dwanaście godzin. Dwanaście godzin, wśród których każda chwila jest wypełniona Tobą, widzę tylko Twoją twarz… I wyszłam na spacer mając nadzieję, że zaraz ujrzę albo białe auto, albo usłyszę zbliżający się motor, lub zobaczę Cię idącego w oddali. Wszystko to tylko marzenia. Tak łatwo robiłeś mi niespodzianki, kiedy nie były tak ważne. A teraz taka niespodzianka Twojej osoby by mi się tu niezwykle przydała. Uspokój mnie proszę, uspokój kołatające we mnie serce, które tylko czeka na jakiś Twój znak… Ciągle czekam i czekam… Nie zasnę bez Twoich słów, chcę Cię mieć blisko i spojrzeć w ukochane oczy. Dzisiaj mi to wszystko odbierasz. Odebrałeś nam wspólny weekend i choć mówię sobie, normalna rzecz, zwykła, każda, naturalna. Nie mogę się z tym pogodzić. Tak jakbym miała w sobie kilka wewnętrznych „Ja” i każde mówi we mnie coś innego. Jedno nie może wytrzymać i nie chce już Ciebie, drugie się złości, ale rzuci na szyję, gdy Cię zobaczy, trzecie mówi wciąż, że nie mam powodów do złości, a czwarte każe mi czekać i pójść spokojnie spać… Jak tu żyć z takim poplątaniem w głowie? Może nie jestem do końca normalna po prostu. A ten tekst jest napisany przez chorą dziewczynę. Nigdy nie chciałam być zaborczą osobą i próbuję nie być, dlatego muszę się wypisać z tych rzeczy i być dla Ciebie normalna. Samą siebie może zrozumiem za chwilę, a może nie…Przyłożę głowę do poduszki i przyjmę na klatę rzeczywistość, taką jaka jest. Przykre i smutne dla mnie to wszystko, czy sobie zasłużyłam? Może to wszystko na moje życzenie, decyzje jakie podejmuję dokładnie tworzą taki scenariusz. A dalej co się stało jest efektem właśnie moich wyborów. Tak, dochodzę do wniosku, że zrobiłam to sobie sama. Serce będzie krzyczało całą noc, czy pozwoli mi w końcu zasnąć ?

Brudnopisane…

Nie umarłam, nie przepadłam, z boku byłam i w środku

Wciąż za rękę Cię trzymałam, choć nie zwalniałeś kroku

 

Skrzydła pociął, co bolało, wznieść nie mogłam się nad łzy

Nic mi wtedy nie zostało, gniew, ból, smutek, strach i krzyk

 

Ile żalu w sercu pływa a ja zostaję na dnie

Nie wracać, zakaz postoju i zatrzymywania się.

 

 

Wyzbądź się

wszystkiego, co masz.

Nie udawaj,

że znasz swoją twarz.
Poddaj się,

ulegnij do końca życia.
Pisz wiersze,

uwolnij swe przeżycia.
Bądź czyjaś,

niezależna równocześnie.
I twardsza,

choć mogłaś być wcześniej.
Bądź sobą

i nigdy nie przestawaj.
Swych marzeń

Nikomu nie oddawaj.

Walk away from yesterday, walk away tomorrow.

„All this wandering has led me to this place
Inside the well of my memory, sweet rain of forgiveness
I’m just hanging here in space” 

Sting, Dead Man’s Rope

Można nie przepadać za jakimś artystą i wrzucić się w wir jego piosenek i odnaleźć swoją ulubioną? Można. Wystarczy słuchać i odnaleźć coś dla siebie… A teraz słucham Dead Man’s Rope dziesiątki razy. Może tak jest ze wszystkim… szerzej otworzyć oczy, nie oceniać z góry i dać czemuś szansę. 

 

A poniższe zaczęłam ostatnio i nie skończyłam, może jeszcze dokończę. To, jakby czytać przy tym Stingu, zyskuje jakoś swój klimat.

 

Nie umarłam, nie przepadłam, z boku byłam i w środku

Wciąż za rękę Cię trzymałam, choć nie zwalniałeś kroku

 

Skrzydła pociął, co bolało, wznieść nie mogłam się nad łzy

Nic mi wtedy nie zostało, gniew, ból, smutek, strach i krzyk

 

….Dokończę, pozmieniam, gdy będzie wcześniej,

gdy będzie klimat

plus jakiś taki smutek.

 

 Page 1 of 8  1  2  3  4  5 » ...  Last »